Jesienne rowerowanie

Po udanej wyprawie rowerowej dookoła Polski przyszła kolej na jednodniowe wypady w Sudety Zachodnie. Cały październik i bez mała pół listopada jeździłem swoimi ulubionymi drogami, ścieżkami po okolicznych pogórzach i górach. Wspiąłem się kilka razy na przełęcze Karkonoską i Okraj. Często odwiedzałem okolice Drogi Pod Reglami. Używałem na przemian swojej ponad dwudziestoletniej szosówki i trzeszczącego nieco ze starości "fulla" (ale ciągle sprawnego i niezawodnego jeszcze). Przyjemność z jazdy tymi "rzęchami" wzrasta tym bardziej, im są starsze. To tak jakby pieścić starą Syrenkę czy Skodę. Po tej technicznej dygresji warto napisać kilka słów na temat wycieczek jakie odbyłem. Wspinanie, wiadomo, na tych odcinkach to trudna czynność. Wysiłek włożony w trening i pot wylany podczas podjazdów w pełni rekompensują jednak widoki w jakie obfitują zachodnie pasma Sudetów. Z każdego otwartego miejsca rozciąga się wspaniała panorama Kotliny jeleniogórskiej. Na Okraj wjeżdżałem znaną powszechnie szosą biegnącą z Mysłakowic obok Kowar na Przełęcz Kowarską i dalej. Rowerem górskim dla odmiany z Kowar koło sztolni (od Jeleniej Strugi leśna drogą). W Małej Upie odpoczywałem zawsze w ulubionej knajpce i posilałem się tradycyjnymi czeskimi knedlikami. Podobnie było na Przełęczy Karkonoskiej. Jeżdżę tam od lat. Podjazd rowerem jest morderczy. Aby bez "skutków ubocznych" przeżyć tę imprezę należy uprzednio przejechać wiele kilometrów, stopniowo wdrażając się do podejmowanego wysiłku. W tym roku pokonałem tę górę bez najmniejszego kłopotu. Wcześniejsze treningi zrobiły swoje. Nieustającą nagrodą smażony ser i piwo ;). Z okolic Szpindlerowej Budy widać mój dom na Zabobrzu. Za chwilę ostro w dół, będzie zimno! Właśnie! Tak na marginesie...Podczas jesiennego rowerowania dbam o odpowiedni ubiór. Liczę się z możliwością zmarznięcia. Dlatego zawsze zabieram do plecaka nieprzewiewną kurtkę i koszulkę na zmianę, czapkę i rękawiczki. Oto zbiorek jesiennych fotek, z uniwersalnym tytułem: "Co widziałem po drodze". Któregoś dnia zajechałem nawet na populary Grzybek (Wieża Krzywoustego), widać stamtąd dobrze Jelenią Górę. Niestety nie na wszystkie treningi zabrałem ze sobą aparat.