Mazury, Bałtyk, Wisła, Warta, Odra

Wyprawa rowerowa. Termin: 13 - 23.07.2013 (z dwudniową przerwą nad morzem).

Trasa: Ełk - Mikołajki - Mrągowo - Elbląg - Stegna - Malbork - Grudziadz - Toruń - Gniezno - Leszno - Sława - Jelenia Góra. Razem 973 km

Relacja (13 kartek z notesu + zdjęcia)

1. Oto relacja z kolejnej wyprawy rowerowej. Tym razem miałem mniej dni urlopowych (a do pokonania regiony, rzeki jak w tytule reportażu). A więc, postanowiłem jeden z odcinków drogi jechać pociągiem. Jak się okazuje, w Polsce to niełatwa sprawa. Z Jeleniej Góry nie ma praktycznie szans na przewiezienia roweru liniami PKP Intercity nad morze czy gdziekolwiek indziej. Przewoźnik wyznaczył limit na ilość rowerów w pociągu (maksymalnie cztery). Dwukrotnie byłem na dworcu przed wyjazdem i pytałem w kasie o "miejscówkę" dla swojego jednośladu w składzie Jelenia - Gdańsk. Dwukrotnie padła odpowiedź; -Nie ma już miejsc. Cóż było robić... Kupiłem bilet na pociąg firmy Przewozy Regionalne (tu nie ma żadnych ograniczeń) i pojechałem do Ełku. Tam rozpocząłem wyprawę rowerową. Po podróży kolejowej nocowałem w malutkiej wiosce Płociczno oddalonej od Ełku o 12 kilometrów. Pokonywałem ten dystans od godziny 21.30 - o tak późnej porze pociąg kończy swój bieg. Odległość od dworca do mojej kwatery była śmiesznie mała. Jednak zważywszy, że na drodze panowały egipskie ciemności i trafiłem na prawdziwe oberwanie chmury, jazda zamieniła się w koszmar. Na miejsce dotarłem, błądząc po drodze, przemoczony do suchej nitki, przed godz. 11-tą. Po nocy spędzonej w przytulnym pokoiku gospodarstwa agroturystycznego i sutym wiejskim śniadaniu z jajecznicą z kopy jaj wyruszyłem w dalszą drogę. Zagłębiłem się w cudowne mazurskie lasy. Po dość spokojnej jeździe znalazłem się w Mikołajkach. Na liczniku tylko 83 km. Bez zmęczenia zupełnie. Właściwie mogłem jechać dalej. Jednak Mikołajki to Mikołajki! Tu musiałem zatrzymać się na noc. No, i... spędzić wspaniałe popołudnie. Wyliczę tylko niektóre przyjemności: zimne piwo, zimne lody, chłodny mazurski wiatr...





2. Jakiś czas nie miałem dostępu do internetu. Kolejny etap podróży - przedwczoraj - trasa wiodła z Mikołajek, tym razem ruchliwą drogą przez Mrągowo w kierunku Olsztyna. Z powodu zakazu ruchu dla rowerów (i braku alternatywy przy szosie), musiałem kluczyć po okolicznych miejscowościach i w efekcie straciłem sporo czasu. Ostatecznie zakończyłem jazdę po 90 km w uroczej, malutkiej wiosce Barczewko pod Olsztynem, w gospodarstwie agroturystycznym i stadninie koni Janczary. Malowniczo położone rancho. Mili gospodarze, świetne jedzenie, dobre spanie. Zwierzyniec - kury, króliki, lamy... Odwiedziłem to miejsce znowu po 15 latach. Wczoraj jechałem przepiękną drogą przez Dobre Miasto i Pasłęk - to już Warmia. Tym razem bez towarzystwa samochodów. Lasy, i... góry. Męczące podjazdy są na porządku dziennym w tym regionie. Szaleńcze zjazdy również. Jeszcze fotogeniczny Elbląg z ładną starówką i kanałem, i już jestem na drodze do Stegny! Trafiłem na wspaniały skrót, ominąłem Nowy Dwór Gdański (na lokalnej drodze - przez Marzęcino - zero samochodów). Ten etap liczył 153 km.





3. Dwa dni w Stegnie (zdjęcia z nad morza i rondo - wjazd od strony Nowego Dworu Gdańskiego). Odpoczynek po mazursko-warmińskich etapach. Lubię Bałtyk, jego wybrzeże jest piękne. Oto dzika plaża - tu kąpałem się





5. Przejeżdżałem przez Malbork.





6. Ze Stegny wyjechałem o godz. 7.00. Po drodze był Malbork, który odwiedziłem chyba już po raz trzeci w swoim życiu. Później przejechałem (bez większych wrażeń) przez Kwidzyń. Dzisiejszy etap liczył 123 km. Zatrzymałem się w Grudziądzu - na 'mecie' znalazłem się o godz. 15.30. A więc jest chwilka czasu na zwiedzanie tego ładnego miasta. Obowiązkowy spacer nad Wisłę i oglądanie słynnych spichlerzy. Smaczna pizza w knajpce przy deptaku...





7. Toruń. Przerwa w jeździe. Kawa w jednym z ogródków... Zwiedzanie ruin zamku krzyżackiego, spacerek nad Wisłą. Starówka - prześliczna.

Wyprawa rowerowa. Termin: 13 - 23.07.2013 (z dwudniową przerwą nad morzem).

Trasa: Ełk - Mikołajki - Mrągowo - Elbląg - Stegna - Malbork - Grudziadz - Toruń - Gniezno - Leszno - Sława - Jelenia Góra. Razem 973 km

Galeria główna (relacja, zdjęcia z opisami - poniżej).



Relacja (13 kartek z notesu + zdjęcia)

1. Oto relacja z kolejnej wyprawy rowerowej. Tym razem miałem mniej dni urlopowych (a do pokonania regiony, rzeki jak w tytule reportażu). A więc, postanowiłem jeden z odcinków drogi jechać pociągiem. Jak się okazuje, w Polsce to niełatwa sprawa. Z Jeleniej Góry nie ma praktycznie szans na przewiezienia roweru liniami PKP Intercity nad morze czy gdziekolwiek indziej. Przewoźnik wyznaczył limit na ilość rowerów w pociągu (maksymalnie cztery). Dwukrotnie byłem na dworcu przed wyjazdem i pytałem w kasie o "miejscówkę" dla swojego jednośladu w składzie Jelenia - Gdańsk. Dwukrotnie padła odpowiedź; -Nie ma już miejsc. Cóż było robić... Kupiłem bilet na pociąg firmy Przewozy Regionalne (tu nie ma żadnych ograniczeń) i pojechałem do Ełku. Tam rozpocząłem wyprawę rowerową. Po podróży kolejowej nocowałem w malutkiej wiosce Płociczno oddalonej od Ełku o 12 kilometrów. Pokonywałem ten dystans od godziny 21.30 - o tak późnej porze pociąg kończy swój bieg. Odległość od dworca do mojej kwatery była śmiesznie mała. Jednak zważywszy, że na drodze panowały egipskie ciemności i trafiłem na prawdziwe oberwanie chmury, jazda zamieniła się w koszmar. Na miejsce dotarłem, błądząc po drodze, przemoczony do suchej nitki, przed godz. 11-tą. Po nocy spędzonej w przytulnym pokoiku gospodarstwa agroturystycznego i sutym wiejskim śniadaniu z jajecznicą z kopy jaj wyruszyłem w dalszą drogę. Zagłębiłem się w cudowne mazurskie lasy. Po dość spokojnej jeździe znalazłem się w Mikołajkach. Na liczniku tylko 83 km. Bez zmęczenia zupełnie. Właściwie mogłem jechać dalej. Jednak Mikołajki to Mikołajki! Tu musiałem zatrzymać się na noc. No, i... spędzić wspaniałe popołudnie. Wyliczę tylko niektóre przyjemności: zimne piwo, zimne lody, chłodny mazurski wiatr...





2. Jakiś czas nie miałem dostępu do internetu. Kolejny etap podróży - przedwczoraj - trasa wiodła z Mikołajek, tym razem ruchliwą drogą przez Mrągowo w kierunku Olsztyna. Z powodu zakazu ruchu dla rowerów (i braku alternatywy przy szosie), musiałem kluczyć po okolicznych miejscowościach i w efekcie straciłem sporo czasu. Ostatecznie zakończyłem jazdę po 90 km w uroczej, malutkiej wiosce Barczewko pod Olsztynem, w gospodarstwie agroturystycznym i stadninie koni Janczary. Malowniczo położone rancho. Mili gospodarze, świetne jedzenie, dobre spanie. Zwierzyniec - kury, króliki, lamy... Odwiedziłem to miejsce znowu po 15 latach. Wczoraj jechałem przepiękną drogą przez Dobre Miasto i Pasłęk - to już Warmia. Tym razem bez towarzystwa samochodów. Lasy, i... góry. Męczące podjazdy są na porządku dziennym w tym regionie. Szaleńcze zjazdy również. Jeszcze fotogeniczny Elbląg z ładną starówką i kanałem, i już jestem na drodze do Stegny! Trafiłem na wspaniały skrót, ominąłem Nowy Dwór Gdański (na lokalnej drodze - przez Marzęcino - zero samochodów). Ten etap liczył 153 km.





3. Dwa dni w Stegnie (zdjęcia z nad morza i rondo - wjazd od strony Nowego Dworu Gdańskiego). Odpoczynek po mazursko-warmińskich etapach. Lubię Bałtyk, jego wybrzeże jest piękne. Oto dzika plaża - tu kąpałem się





5. Przejeżdżałem przez Malbork.





6. Ze Stegny wyjechałem o godz. 7.00. Po drodze był Malbork, który odwiedziłem chyba już po raz trzeci w swoim życiu. Później przejechałem (bez większych wrażeń) przez Kwidzyń. Dzisiejszy etap liczył 123 km. Zatrzymałem się w Grudziądzu - na 'mecie' znalazłem się o godz. 15.30. A więc jest chwilka czasu na zwiedzanie tego ładnego miasta. Obowiązkowy spacer nad Wisłę i oglądanie słynnych spichlerzy. Smaczna pizza w knajpce przy deptaku...





7. Toruń. Przerwa w jeździe. Kawa w jednym z ogródków... Zwiedzanie ruin zamku krzyżackiego, spacerek nad Wisłą. Starówka - prześliczna.





8. Ten etap był długi. Przejechałem dzisiaj 183 kilometry (przypominam - początek tego etapu w Grudziądzu) i wylądowałem w Gnieźnie. Pokój już znalazłem. Teraz siedzę w knajpce, niedaleko katedry i spożywam tradycyjnego schabowego. Oczywiście kilka fotek już zrobiłem (więcej ich będzie na podsumowanie podróży, po powrocie do domu). Drogę miałem dobrą - równa jak stół. I tym razem wiatr w plecy. Miłym akcentem dnia było spotkanie z dużą grupą kolarzy z Klubu Rowerowego "Skołowani" z Torunia. Zrobiliśmy sobie wspólne zdjęcie :). Dostępne w głównej galerii wyprawy (powyżej).





9. Z Gniezna jednym skokiem do Leszna. Fajnie się jedzie przez Wielkopolskę. Drogi równe. Miasta, miasteczka i wioski czyste, schludne, zadbane. Ludzie, z którymi rozmawiałem po drodze - niezwykle mili. Jednak jechało się mi dzisiaj bardzo ciężko. Musiałem z pokorą znosić upał i silny wiatr, który dla odmiany (w porównaniem z wczorajszym etapem) wiał mi prosto w twarz. I przeciętna poniżej 20 km/h. Przekroczenie Warty to... wydarzenie w mojej podróży. Rzeka ta pięknie przepływa przez Śrem. Atrakcją turystyczną są tu rejsy statkiem aż do Krosna i Odry. Przed Lesznem (w Osiecznej) fotografowałem stare wiatraki. Są one w dobrym stanie technicznym. Pracowały jeszcze do lat 70-tych i 80-tych. Na polach w tej okolicy w 1919 roku odbyła się 'Bitwa pod Wiatrakami' z pruskim najeźdźcą, wygrana przez powstańców z Osiecznej, Krzywinia i Śmigla. Na zakończenie dnia - spacer po Lesznie i obiadokolacja.



10. Po wczorajszym etapie (Gniezno - Leszno - 127 km) dzisiaj tylko spacerek do Sławy. Przez miasto Wschowa. Tu w ogródku pod Urzędem Miasta piję kawę. I mam jeszcze 20 km do jeziora Sławskiego.



11. Spacerkiem po Sławie. Widoczki jeziora, miasteczka i parku. Jestem nad 'Śląskim Morzem', tak niektórzy nazywają jezioro Sławskie. Znowu na Ziemi Lubuskiej Klimat jest tu łagodny, woda wspaniała, drzewa z bluszczem niesamowite - jak w bajce. Jutro ostatni etap - wracam do domu.





12. Sława już za mną. Zamiast jechać przez Nową Sól, tym razem zaryzykowałem i popedałowałem w kierunku Bytomia Odrzańskiego. Jest tam przeprawa łódką na drugi brzeg Odry. Przewoźnik posługując się z wprawą jednym wiosłem, bezpiecznie przwiózł mnie do miasta. Jest to wydarzenie dla mnie i wielka atrakcja. Stąd te fotki. Miasto prześliczne. Kamieniczki ładnie odmalowane. Kwiaty w oknach. Mały ruch. Życie toczy się tu spokojnie. Siedzę w ogródku i piszę. Zaraz ruszam dalej. Dzięki przeprawie skróciłem sobie wydatnie drogę. Teraz na Chocianów, Chojnów do Jelonki.





13. I ostatnie zdjęcie w Chojnowie.





Długość etapów:

I. Ełk - Płociczno: 12 km
II. Płociczno - Mikołajki: 83 km
III. Mikołajki - Barczewko: 90 km
IV. Barczewko - Stegna: 153 km
V. Stegna - Grudziądz: 123 km
VI. Grudziądz - Gniezno: 183 km
VII. Gniezno - Leszno: 127 km
VIII. Leszno - Sława: 42 km
IX. Sława - Jelenia Góra: 162 km