Rowerem z Zabobrza do Maciejowej

Zanim miałem przyjemność jechania jeleniogórskim traktem wzdłuż obwodnicy północnej, traktem rolniczo-rowerowo-spacerowo-rolkowym jeździłem tu i tam. Podróżuję przeważnie rowerem. Nie wyobrażam sobie spędzenia urlopu bez tego użytecznego pojazdu. Jazda na rowerze łączy przyjemne z pożytecznym. Jednoślad to doskonały przyrząd treningowy ( przygotowuję się na nim do sezonu narciarskiego) a także znakomity - tani, zdrowy ekologiczny środek lokomocji. Są kraje, w których dokłada się do pensji pracownikom za dojazd do pracy rowerem. A więc, jedźmy... Aparat, termos, kanapki do plecaka czy sakw rowerowych. W drogę! Zwiedzać naszą kotlinę, Polskę i świat. Kto jest ciekaw jak ja wykorzystuję swój rower niech zajrzy na moje podróżnicze strony...



Tymczasem zapraszam do obejrzenia tej najnowszej inwestycji rowerowej, jaką zafundowało nam miasto. Jedźcie wraz ze mną nowiutką ścieżką - umożliwia to obiektywne oko mojej kamery.

Nie zraźcie się tylko faktem, że ścieżka ta nie ma jak do tej pory połączenia z żadną inną ścieżką rowerową w mieście. Sama w sobie jest atrakcją turystyczną, bo to jakościowy ewenement, w pozytywnym tego zwrotu znaczeniu. Należy tylko dowieźć rower na dachu samochodu do Zabobrza i pojeździć tam i z powrotem do woli. Zabobrze - Maciejowa, Maciejowa Zabobrze i tak dalej. Jest gwarancja, że żaden samochód nie przetnie nam drogi. No, może jakiś pojazd rolniczy się trafi; ale nie wybrzydzajmy. Trakt jest równy jak stół. Jak się już wyszalejemy na nowiutkim asfalcie, możemy zapakować rower na dach i pojechać na następny odcinek ścieżki w mieście, lub (co polecam gorąco) do krainy czy też raju dla rowerzystów w Górach Izerskich.

Wypada podziękować włodarzom miasta, że zdecydowali się na budowę kosztownych autostrad dla rowerów. Może nasze marzenia ziszczą się, i w końcu dożyjemy oddania do użytku dużej sieci takich dróg, jakie istnieją już od dziesięcioleci w krajach wysoko rozwiniętych. Takich dróg, którymi dojedziemy bezpiecznie w góry, do sklepu czy do pracy. A rodzice zamiast codziennie odpalać samochód, wsadzą po prostu dzieci do rowerowego wózka i zawiozą do przedszkola, bez obawy, że rąbnie w nich jakiś oszołom siedzący za kierownicą równie szalonego auta.